Rozważania na Gorzkich Żalach - część I Drukuj Email
Góra Kalwarii jest górą dusz zakochanych (TMB 12, XIII).

Te słowa św. Franciszek Salezy, umieścił w ostatnim rozdziale swojego Traktatu o Miłości Bożej. Aby zrozumieć ich właściwy sens, postaramy się przez trzy kolejne nabożeństwa Gorzkich Żali prześledzić historię miłości św. Franciszka do Boga, rozwój międzyludzkiej miłości oraz odnaleźć jej cechy w miłości człowieka do Boga. Chcemy jak św. Franciszek zwany Doktorem Bożej Miłości, na nowo zakochać się w Bogu, utrwalić
i umocnić tę miłość, aby ona dawała nam poczucie szczęścia i radości.

Franciszek urodził się 21 sierpnia 1567 r. w Sabaudii, blisko Genewy, w regionie niszczonym od 30 lat przez konflikty religijne. Jego rodzina, posiadająca stare szlacheckie tradycje, pozostała wierna katolicyzmowi. Starannie kształcony w katolickich szkołach i przygotowywany do kariery prawniczej, słuchał na paryskiej Sorbonie również wykładów z teologii. Wówczas rozsmakował się w Piśmie Świętym, ale jako student zetknął się także z pokusami ówczesnego świata. Gdy uczestniczył w teologicznych debatach, poruszył go temat przeznaczenia. Wielu ówczesnych teologów twierdziło, że istnieje przeznaczenie do zbawienia i do potępienia, niezależnie od czynów człowieka. Franciszek uznał, że cokolwiek by czynił i tak znajdzie się wśród odrzuconych przez Boga, bezużyteczne jest zatem wytrwanie w cnocie. Jego przyjaciele tak opisywali tę udrękę: Każdego dnia mdlał i płacząc wydawał się bliski agonii; wylewając łzy i jęcząc we dnie
i w nocy, usiłował poruszyć serce Boga, aby być uwolnionym od wszelkich pokus, umocnionym przez Niego i pozostać odważnie wiernym w wierze, mając nadzieje na miłosierdzie. (…) Słychać było jęki i wołanie do Boga, zanoszenie wezwań złożonych z fragmentów psalmów. W ten sposób uspokajał lęki zrozpaczonego serca i przenikał do Bożego serca strzałami miłości i cierpienia poruszając Jego miłosierdzie. (…) Trwało to prawie sześć tygodni. Bóg dozwolił, aby Jego sługa okazał swą wierność wśród pokus, aby szalejąca burza powiększyła jego ufność, którą próbował, jak złoto w tyglu. Zmagając się z opisanymi wyżej atakami rozpaczy, Franciszek wszedł pewnego dnia do kościoła i klękając przed figurą Najświętszej Maryi Panny wypowiedział najpierw słowa modlitwy św. Bernarda: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…, a następnie ułożony przez siebie akt zawierzenia: Cokolwiek się wydarzy, Panie, który wszystko dzierżysz w swym ręku
i którego wszystkie drogi są sprawiedliwe i prawdziwe, cokolwiek postanowiłeś o mnie i o moim ukrytym przeznaczeniu i potępieniu, Ty, którego sądy są głęboką otchłanią, Ty, który zawsze jesteś Sędzią i Ojcem miłosiernym – wiedz, że będę Cię kochał, Panie, co najmniej w tym życiu, jeśli nie będzie mi dane kochać Cię w wieczności. Zawsze będę pokładać nadzieję w Twoim miłosierdziu i głosić Twoją chwałę, mimo że Szatan będzie się temu sprzeciwiał. O, Panie Jezu, zawsze będziesz moją nadzieją i moim zbawieniem na ziemi żyjących. Jeśli, jak na to zasługuję, muszę się znaleźć wśród potępionych, którzy nie ujrzą Twego słodkiego oblicza, pozwól przynajmniej, bym nie był wśród tych, którzy złorzeczą Twemu imieniu.
To przeżycie wewnętrzne otworzyło go na wyzwolenie. Zrozumiał, że może kochać Boga na ziemi, nawet nie oczekując nieba.

Na tym etapie historii życia św. Franciszka Salezego relacji do Boga widzimy ogromne znaczenie pobożności i wierności katolickiej tradycji jego rodziców (zwłaszcza matki). Zauważamy też osobiste odkrycia i fascynacje Panem Bogiem. Ale nie możemy zapomnieć, że św. Franciszek przeszedł poważny kryzys, wręcz załamanie psychiczne na płaszczyźnie religijnej. Jego późniejsza miłość do Boga rodziła się także w bólach.

Na pewno każdy z nas ma swoją własną historię miłości do Pana Boga. Postarajmy się odpowiedzieć sobie na kilka pytań, patrząc na Najświętszy Sakrament:

  1.     Kto uczył mnie kochać Boga?
  2.     Kiedy po raz pierwszy w moim życiu przyszła mi myśl, że Bóg mnie kocha, a ja kocham Jego?
  3.     Jakie trudności przyszło mi pokonać, by wzrastać w tej miłości?
  4.     Czy miał miejsce w mym życiu kryzys tej miłości?
  5.     Jeśli tak, to co było jego powodem?
  6.     Jak udało mi się przezwyciężyć ten kryzys?

Nie zapomnijmy też wyznać miłość do Boga w taki sposób, na jaki nas dzisiaj stać.
 

Z archiwum

slajd12.jpg
Stałe Msze św. w kościele Wizytek
w niedzielę
  • 7:30, 9, 10, 11, 12, 17
w dni powszednie
  • 7, 8, 17

Szukaj

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 60 gości 
Odsłon : 151961